Tak, tak, koleżanko A. nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, ale dzielnie stanęłaś do walki a zwycięstwo było po twojej stronie. Dałaś radę wytrzymać 4 godziny mojego bezsensownego pieprzenia i jeszcze dotrzymywać mi kroku w konsumpcji. A było tego całkiem sporo. Jesteś pierwszą dziewczyną która dała radę utrzymać się na nogach po zestawie plażowym (wódka zapijana piwem). Ja mam nieodparte wrażenie, że otwieranie tej drugiej połówki nie było takim dobrym pomysłem. Bo nie było. Ale wytrzymałaś, zniosłaś to lepiej ode mnie. Co prawda zaległaś potem razem ze mną w tym małym pokoju z otwartym oknem, ale i tak zasługujesz na szacunek ludzi pomorza.
I co prawda nie udał się mój niecny plan, chociaż było blisko. Twoja decyzja gdy już zostaliśmy sami, młodzi i nietrzeźwi; dziwnie to zabrzmi ale właśnie ta odmowa sprawiła, że stałaś się dla mnie jeszcze bardziej atrakcyjna. Chyba nikt jeszcze nie wydawał mi się tak pociągający jak ty w tym momencie.
To be continued...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz