piątek, 4 grudnia 2009

Czekając na śnieg

Z niepokojem i pewną dozą niecierpliwości czytam meteorogramy wyczekując tego wspaniałego, jedynego w swoim rodzaju momentu. Moment ten to oczywiście pierwszy grudniowy śnieg i mróz występujące razem tej samej nocy. Tej jednej nocy kiedy wiglotne powietrze z zachodu zostanie dodatkowo potraktowane siarczystym chłodem znad Skandynawii, cząsteczki wody zawirują w szale tworzenia i zamienią się w biały puch, który potem okryje drzewa, chodniki, kałuże, drogi, krzaki, samochody i moją czapkę.

Zawsze wyczekiwałem tej chwili bo kojarzyła mi się z coraz bliższymi świętami. Teraz, gdy już trochę więcej mam lat na karku, doszła do tego rzecz jeszcze jedna (nie umniejszając oczywiście nic świętom jako, że jest to okres wspaniały i istotny). To, co doszło, to chęć spróbowania swoich sił na śniegu. Biegałem już po trawie, asfalcie, piasku plaży i takim na polnej drodze, po lesie, przez kałuże i miękkie błoto na podmokłej ziemi przy stawach w Zalesiu. A teraz chcę zobaczyć jak to będzie na śniegu.

Szczerze mówiąc, jest to nieco niepokojące.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz