Tak, tak, koleżanko A. nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, ale dzielnie stanęłaś do walki a zwycięstwo było po twojej stronie. Dałaś radę wytrzymać 4 godziny mojego bezsensownego pieprzenia i jeszcze dotrzymywać mi kroku w konsumpcji. A było tego całkiem sporo. Jesteś pierwszą dziewczyną która dała radę utrzymać się na nogach po zestawie plażowym (wódka zapijana piwem). Ja mam nieodparte wrażenie, że otwieranie tej drugiej połówki nie było takim dobrym pomysłem. Bo nie było. Ale wytrzymałaś, zniosłaś to lepiej ode mnie. Co prawda zaległaś potem razem ze mną w tym małym pokoju z otwartym oknem, ale i tak zasługujesz na szacunek ludzi pomorza.
I co prawda nie udał się mój niecny plan, chociaż było blisko. Twoja decyzja gdy już zostaliśmy sami, młodzi i nietrzeźwi; dziwnie to zabrzmi ale właśnie ta odmowa sprawiła, że stałaś się dla mnie jeszcze bardziej atrakcyjna. Chyba nikt jeszcze nie wydawał mi się tak pociągający jak ty w tym momencie.
To be continued...
sobota, 12 grudnia 2009
piątek, 4 grudnia 2009
Czekając na śnieg
Z niepokojem i pewną dozą niecierpliwości czytam meteorogramy wyczekując tego wspaniałego, jedynego w swoim rodzaju momentu. Moment ten to oczywiście pierwszy grudniowy śnieg i mróz występujące razem tej samej nocy. Tej jednej nocy kiedy wiglotne powietrze z zachodu zostanie dodatkowo potraktowane siarczystym chłodem znad Skandynawii, cząsteczki wody zawirują w szale tworzenia i zamienią się w biały puch, który potem okryje drzewa, chodniki, kałuże, drogi, krzaki, samochody i moją czapkę.
Zawsze wyczekiwałem tej chwili bo kojarzyła mi się z coraz bliższymi świętami. Teraz, gdy już trochę więcej mam lat na karku, doszła do tego rzecz jeszcze jedna (nie umniejszając oczywiście nic świętom jako, że jest to okres wspaniały i istotny). To, co doszło, to chęć spróbowania swoich sił na śniegu. Biegałem już po trawie, asfalcie, piasku plaży i takim na polnej drodze, po lesie, przez kałuże i miękkie błoto na podmokłej ziemi przy stawach w Zalesiu. A teraz chcę zobaczyć jak to będzie na śniegu.
Szczerze mówiąc, jest to nieco niepokojące.
Zawsze wyczekiwałem tej chwili bo kojarzyła mi się z coraz bliższymi świętami. Teraz, gdy już trochę więcej mam lat na karku, doszła do tego rzecz jeszcze jedna (nie umniejszając oczywiście nic świętom jako, że jest to okres wspaniały i istotny). To, co doszło, to chęć spróbowania swoich sił na śniegu. Biegałem już po trawie, asfalcie, piasku plaży i takim na polnej drodze, po lesie, przez kałuże i miękkie błoto na podmokłej ziemi przy stawach w Zalesiu. A teraz chcę zobaczyć jak to będzie na śniegu.
Szczerze mówiąc, jest to nieco niepokojące.
Subskrybuj:
Posty (Atom)